Kiedy mowa o pszczołach i ich znaczeniu dla rolnictwa, wspomina się głównie o hodowlanej pszczole miodnej. W cieniu pozostają jej dzikie kuzynki, a także dzikie pszczoły niemiodne, które również mają wpływ na produkcję rolną. Ale to nie powinien być jedyny argument za ich ochroną – przekonują badacze.
Efektywność rolnictwa zależy od owadów zapylających, w tym pszczół – to wiedza powszechna.
Organizacja Greenpeace, która tym owadom poświęca regularnie analityczne opracowania, w raporcie „Spadek populacji pszczół” z 2013 r. napisała, że gdyby owady zapylające nie pośredniczyły dłużej w procesie zapylania, to ok. 1/3 upraw dostarczających żywność trzeba by zapylać jakoś inaczej. W innym przypadku zbiory byłyby znacząco niższe, a spadek wydajności dotknąłby nawet 75 proc. wszystkich roślin uprawnych.
W ostatnich latach wiele mówiło się o wymieraniu pszczół, wskazując jako przyczyny m.in.:
- powszechne wykorzystanie pestycydów w rolnictwie,
- utratę siedlisk,
- szkodliwy wpływ gatunków inwazyjnych
- czy globalne ocieplenie.
Spowodowało to m.in. wysyp pasiek miejskich, które pojawiały się nawet na dachach biurowców. W ich stawianie chętnie inwestowały korporacje, ponieważ kreowało to ich wizerunek jako ekologicznych i zatroskanych o los planety.

Problem w tym, że ta eko-moda, choć promowana jako wsparcie dla bioróżnorodności, trafiała w próżnię. A to dlatego, że w ulach hodowano pszczoły miodne,
a to nie one mają problem, tylko ich dzikie kuzynki – razem z dzikimi pszczołami niemiodnymi.
W Polsce mamy 493 gatunki pszczół, ta miodna jest tylko jednym z nich.
Jak się ma hodowlana pszczoła miodna?
Spójrzmy na liczby w wybranych krajach europejskich, by zobaczyć sytuację hodowlanej pszczoły miodnej.
W Hiszpanii w ostatnich latach pszczelarstwo znacznie ucierpiało z powodu suszy, przegrywa też konkurencję z producentami miodu spoza Unii Europejskiej. Hiszpańskie media pisały nawet, że „połowa pszczelarzy jest, technicznie rzecz biorąc, bankrutami”.
Od będących skutkiem globalnego ocieplenia susz cierpi też pszczelarstwo greckie. Od pożarów straty ponoszą szczególnie pszczelarze z Eubei, Rodos, Attyki i Ewros. Trudny był zwłaszcza rok 2024. Szacuje się, że w Grecji jest 2,2 mln uli (z reguły każdy zawiera jedną pszczelą rodzinę, ale nie zawsze).
Kryzys przechodzi też pszczelarstwo we Włoszech, gdzie zarejestrowanych jest 1,6 mln uli, ale badania przeprowadzone na początku 2024 r. wykazały, że 25 proc. pszczelarzy zawiesiło działalność lub całkowicie ją zamknęło w ciągu trzech ostatnich lat.
Czechy doświadczyły znaczącego spadku liczby rodzin pszczelich w 2023 r. – z ok. 715 tys. do ok. 670 tys. Śmiertelność pszczół była spowodowana głównie przez warrozę – najgroźniejszą pasożytniczą chorobę pszczół miodnych, którą wywołują roztocze Varroa destructor – oraz zgnilca.
Na Węgrzech, które mają – według danych krajowego resortu rolnictwa – jedną z najwyższych gęstości populacji pszczół w Europie (13 rodzin pszczelich na kilometr kwadratowy), trudny był 2025 r. Pszczelarze zaczęli sezon z 600-700 tys. pszczelimi rodzinami, choć jeszcze rok wcześniej ich liczebność sięgała 1,2 mln. I tam głównym winowajcą spadku populacji była warroza.
W Polsce – jak wynika z najprawdopodobniej niedoszacowanych danych (styczeń 2026 r.) Instytutu Ogrodnictwa Zakładu Pszczelnictwa w Puławach – w 2025 roku było 2,4 mln rodzin pszczelich, co czyni nas jednym z najważniejszych producentów miodu w UE.
Niezależnie jednak od trudności, jakie w ostatnich latach przechodzi pszczelarstwo, hodowlana pszczoła miodna nie jest w Europie zagrożona.
Miodne, ale dzikie
– O ile w Europie pszczole miodnej hodowlanej nie grozi wyginięcie, a w wielu miejscach jest jej wręcz zbyt dużo, to już pszczoła miodna dzika jest w UE uznawana za zagrożoną – mówi „Wyborczej” dr Justyna Kierat, specjalistka od dzikich pszczół.
Przyrodniczka zwraca uwagę, że rodzimym, żyjącym dziko podgatunkiem pszczoły miodnej w Polsce była głównie Apis mellifera mellifera, choć na niewielkim obszarze występował dziko podgatunek Apis mellifera carnica. Zaznacza też, że przedstawicielki rodzimych, lokalnych linii są hodowane m.in. w Puszczy Augustowskiej i Kampinoskiej w hodowlach zachowawczych.
– Jeśli występują jeszcze gdzieś dziko w przyrodzie, to bardzo rzadko w porównaniu z uciekinierkami z pasiek, należącymi do linii i podgatunków obcego pochodzenia – podkreśla ekspertka.
Okazuje się też, że pszczoły miodne hodowlane są obecnie jednym z głównych zagrożeń dla dzikich pszczół miodnych. – Krzyżują się z nimi, ale też zarażają je pasożytami i chorobami, co skutkuje ich stopniowym wypieraniem – mówi dr Kierat.
Międzypszczele relacje
W trudnej sytuacji w Polsce są też dzikie pszczoły niemiodne. Żyją w przyrodzie (nie w ulach) i nie produkują miodu. Część z nich prowadzi samotniczy, inne zaś społeczny tryb życia. Należą do nich m.in. różne gatunki trzmieli i pszczolinek. W ocenie badaczy ogólna liczba tych pszczół spada.
Jednym z najciekawszych przedstawicieli jest lepiarka bluszczowa. Po raz pierwszy w Polsce zaobserwowała ją właśnie dr Kierat, o czym pisaliśmy w „Wyborczej”. Nazwa tego owada jest związana z bluszczem, na którego kwiatach żeruje. Rzadko żądli ludzi – lepiarka bluszczowa żądła używa niemal jedynie w konfliktach ze zwierzętami zbliżonymi do niej wielkością. I – w odróżnieniu od pszczoły miodnej – nie umiera po dźgnięciu wroga.
– Wpływ hodowlanych pszczół miodnych na dzikie pszczoły niemiodne jest zdecydowanie negatywny. Te ostatnie zarażają się od nich pasożytami i chorobami, podobnie jak dzikie pszczoły miodne – mówi dr Kierat.

Pszczoła miodna hodowlana jest bowiem źródłem patogenów z różnych powodów: żyje w dużych zagęszczeniach, a do tego jest sprowadzana z różnych stron świata.
– Dzikie pszczoły niemiodne i pszczoły miodne hodowlane korzystają z tych samych kwiatów i właśnie tam dochodzi do transmisji chorób i pasożytów – wyjaśnia dr Kierat.
Ale problemem jest też konkurencja między pszczołą miodną hodowlaną a dzikimi pszczołami niemiodnymi, którą te ostatnie przegrywają, a skutki nie zawsze są dla nas łatwo zauważalne.
– Jej nasilenie zależy od szeregu czynników, takich jak liczebność pszczoły miodnej i dostępność pokarmu – czyli kwitnących roślin – a dzikie pszczoły mogą też próbować minimalizować wpływ pszczoły miodnej, np. żerując na mniej preferowanych kwiatach. Są jednak badania dokumentujące negatywny wpływ konkurencji ze strony pszczoły miodnej na gatunki dzikie – mówi badaczka.
Dzikie zapylają lepiej
A jak to wszystko ma się do rolnictwa? Badania wskazują na to, że obecność na jednej uprawie zarówno hodowlanej pszczoły miodnej, jak i dzikich pszczół niemiodnych poprawia efektywność zapylenia.
– Wynika to z tego, że te owady wzajemnie sobie przeszkadzają, zbierając pokarm, i częściej przelatują pomiędzy kwiatami (dokonując przy tym zapylenia) niż kiedy żerują nieniepokojone. Jednak kiedy pszczoły miodnej jest zbyt dużo, sytuacja może się wręcz odwrócić – mówi dr Kierat.
Co ciekawe, dzikie pszczoły są efektywniejsze w zapylaniu: potrzeba ich mniej i robią to szybciej niż ich hodowlane kuzynki.
Z kolei w innych badaniach stwierdzono, że obecność uli z pszczołą miodną zmniejsza zarówno liczebność i różnorodność dzikich pszczół, jak i liczbę uzyskanych z zapylanego przez nie pola owoców.
– Stąd utrzymanie populacji dzikich pszczół w dobrej kondycji jest w interesie rolnictwa – kwituje dr Kierat.
Nie tylko użyteczność uzasadnia istnienie dzikich pszczół
Wyraźnie jednak zaznacza, że nie powinniśmy uzasadniać ochrony dzikich pszczół jedynie tym, że mamy z nich korzyści.
Każdy gatunek jest wartością samą w sobie, a jego wyginięcie będzie stratą, która nie zamyka się tylko w wartości ekonomicznej jego pracy – dodaje.
W tym kontekście warto przypomnieć badanie opublikowane w „Nature”. Jego autorzy napisali, że używanie argumentu mówiącego o świadczeniu przez dzikie pszczoły usług ekosystemowych – np. właśnie zapylania – jako uzasadnienia dla ich ochrony jest niewystarczające. Bo chociaż wkład dzikich pszczół w produkcję roślinną jest znaczący, to jednak w różnych uprawach rolnych na świecie wśród dzikich pszczół przeważają gatunki pospolite.
„Ochrona różnorodności biologicznej pszczół wymaga zatem czegoś więcej niż tylko argumentów opartych na usługach ekosystemowych” – przekonywali badacze.
Warto odnotować, że w tamtym badaniu dokonano również wyceny usług ekosystemowych świadczonych przez dzikie pszczoły, koncentrując się na ich wkładzie w zapylanie upraw.
Średnią wartość oszacowano na 3251 dol. amerykańskich na hektar (dla porównania: pracę pszczół miodnych wyceniono na 2913 dol. amerykańskich na hektar).
Wyliczenie przeprowadzono w oparciu o dane pochodzące z 90 badań z obejmujących 1394 pól uprawnych na świecie.
Jak chronić pszczoły?
Co można zrobić, by zatrzymać ginięcie dzikich pszczół niemiodnych?
– Ważne jest na pewno odchodzenie od pestycydów – albo chociaż znaczące zredukowanie ich użycia – ponieważ są zagrożeniem dla wszystkich pszczół – wskazuje dr Kierat.
Wskazuje też na potrzebę odchodzenia od monokultur na rzecz bardziej różnorodnych upraw. Ważne jest też przecinanie pól miedzami i zachowanie dzikich, rodzimych gatunków roślin, które są najlepszym źródłem pożywienia dla dzikich pszczół niemiodnych. A dla części z nich – zaznacza dr Kierat – wręcz jedynym.
– No i umiar w hodowli pszczoły miodnej, by i dla tych dzikich nie zabrakło pokarmu – dodaje.

Są też ludzie – również w Polsce – którzy starają się wspomagać w miastach dzikie pszczoły, np. murarki. To samotnicze pszczoły, które swoją nazwę zawdzięczają zwyczajowi zamurowywaniu gniazd. W miastach stawia się dla nich hotele.
Aby dowiedzieć się więcej posłuchaj odcinka podkastu z Radio Warroza pt. „Dzikie zapylacze a pszczelarstwo” z Hajnalka Szentgyörgyi, która naukowo zajmuje się tym zagadnieniem.
Proponuję też przeczytać ostatni artykuł Barłomieja Malety pt. „Jak bardzo trzeba się napracować i ile zainwestować, żeby nie rozwiązać żadnego z pszczelarskich problemów”, który ukazał się na stronie Bractwa Pszczelego.
Współpraca: Ana Somavilla („El Confidencial”, Hiszpania), Ivana Míšková („Deník Referendum”, Czechy), Kata Moravecz („EUrologus”, Węgry), „IL SOLE 24 ORE” (Włochy) oraz Eva Papadopoulou („EfSyn”, Grecja).
Tekst powstał w ramach projektu PULSE, europejskiej inicjatywy wspierającej międzynarodową współpracę dziennikarską.

Artykuł udostępniany jest na licencji Creative Commons BY-NC-SA 4.0, która obejmuje tylko cele niekomercyjne oraz nie uprawnia do tworzenia utworów zależnych. Ponowna publikacja wymaga zamieszczenia nazwisk autorów i informacji na temat projektu z bezpośrednim aktywnym linkiem do strony artykułu.
W porównaniu do pierwowzoru dodano do tego artykułu własne autorskie ilustracje oraz zmieniono źródło danych stanu liczby rodzin w Polsce na bardziej aktualny.
Wpis pochodzi ze strony Radio Warroza Pszczele Wieści. Stronę łącznie z nagraniami opublikowano na licencji CC BY-NC-ND 4.0









Dodaj komentarz