Banner strony. Na przeźroczystym tle, czarny napis "Projekt SPINKa SPołeczne INfopunkty Klimatyczne" i logo drzewa, otoczonego splotem w stylu celtyckim.

Ekran z nowymi wiadomościami. Ikona strony Aktualności.
Domek. Ikona strony startowej.
Zielony liść. Ikona kategorii "Chcesz zrozumieć!"
Megafon. Ikona kategorii "Chcesz wiedzieć!"
Krąg społeczności. Ikona kategorii "Chcesz działać!"
Tęczowe koło. Ikona kategorii "Inne".
Sylwetka ludzka na tarczy rycerskiej, z niebieskim znaczkiem "check". Ikona strony z polityką prywatności.
Na niebieskim kole biała litera i. Ikona strony z informacjami o nas

Kryzys zapyleń a pszczoła miodna – lek na całe zło czy niekoniecznie?

Dzień dobry. Dziś chciałbym Wam polecić moim zdaniem kilka przydatnych tekstów. A to dlatego, że są jak zwykle na czasie, ale ostatnio jakby bardziej.

Artykuł Bartłomieja Malety w dwóch częściach pt. „Jak bardzo trzeba się napracować i ile zainwestować, żeby nie rozwiązać żadnego z pszczelarskich problemów”. Pierwszą cześć artykułu można przeczytać na stronie Bractwa Pszczelego. https://bractwopszczele.pl/art/art2026_1_1.html. Drugą część polecam jednak na jego blogu, gdyż zawarł on tam dodatkowo interesujący dodatkowy wstęp: https://pantruten.blogspot.com/2026/05/jak-bardzo-trzeba-sie-napracowac-i-ile.html.

Bartek odgraża się, że to ostatnie artykuły na długi czas, ale ja mu nie wierzę. 😁 Nawet jeżeli ma rację, to tym bardziej warto przeczytać (można na raty). 🤓

Artykuł z bloga Pasieki Łapa pt. „Dziesięć lat współpracy z pszczołami bez zwalczania dręcza pszczelego – Moje doświadczenia„: https://llapka.blogspot.com/2025/08/dziesiec-lat-wspopracy-z-pszczoami-bez.html.

Oświadczenie Apimondii ws. oddziaływania między hodowlanymi pszczołami miodnymi, a dzikimi zapylaczami: https://pszczelarstwo.info.pl/oswiadczenie-apimondia.

Oświadczenie Polskiego Towarzystwa Entomologicznego ws. pszczelarstwa oraz ochrony dzikich owadów zapylających: https://pszczelarstwo.info.pl/pte/.

Zniknięty artykuł ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska pt. „Promocja pasiek miejskich i hodowla pszczół to nie ochrona zapylaczy”: https://pszczelarstwo.info.pl/ochrona-zapylaczy/.

Polecę jeszcze dwie strony z których, moim zdaniem można i warto czerpać wiedzę o tzw. dzikich zapylaczach prosto od ekspertek i praktyczek: „Dzicy Zapylacze” czyli spotkania na ostrzu żądła: https://dzicyzapylacze.pl oraz „Żołna na łowach” czyli pszczoły niemiodne i inne obserwacje przyrodnicze: https://pszczoly.edu.pl.

Wciąż aktualna Narodowa Strategia Owadów Zapylających podpisana przez prezesów trzech dużych związków i stowarzyszeń pszczelarskich: https://www.greenpeace.org/poland/narodowa-strategia-ochrony-owadow-zapylajacych/.

Rozmawiałem jakiś czas temu z koordynatorem Rady Naukowej Strategii profesorem Marcinem Zychem i stwierdził, że pod względem postępu naukowego w zagadnieniach, które porusza strategia niewiele się zmieniło od 2020 r. (a główne twierdzenia naukowe wręcz umocniły się w sensie dowodzenia) i jak najbardziej można tę publikację traktować wciąż jako aktualne rekomendacje oparte na faktach naukowych.

A teraz zapraszam już na wisienkę na torcie czyli tytułowy artykuł Anny Szaciłło, Mateusza Skłodowskiego i Marcin Zych: „Kryzys zapyleń a pszczoła miodna – lek na całe zło czy niekoniecznie?”.

Streszczenie

Zapylanie kwiatów jest jednym z kluczowych procesów gwarantujących reprodukcję roślin kwiatowych, a przez to stabilność ekosystemów lądowych. Biorąc pod uwagę pogłębiający się kryzys zapyleń oraz spadek bioróżnorodności wśród owadów, powinniśmy przyjrzeć się ich przyczynom i okolicznościom. Niestety, są one na ogół rozpatrywane jedynie w kontekście wymierania rodzin pszczoły miodnej (Apis mellifera), będącej jednym z blisko 20.000 gatunków pszczół na świecie. Uważana za jednego z najlepszych zapylaczy dla wielu gatunków, pszczoła miodna jest jednak w rzeczywistości owadem o niejednoznacznej roli ekosystemowej. Badania wskazują na jej wysoką konkurencyjność w stosunku do dzikich gatunków zapylaczy, które mogą być niezwykle efektywnymi wektorami pyłku. Bazując na współczesnej wiedzy należy stanowczo stwierdzić, że propagowanie pszczelarstwa nie może być jedyną metodą na ograniczenie globalnego kryzysu zapyleń, a zwiększanie liczby rodzin pszczelich nie jest odpowiedzią na spadek bioróżnorodności. Aby zatem zrównoważyć potrzeby ochrony bioróżnorodności, bezpieczeństwa żywnościowego i interesy pszczelarzy, niezbędny jest mądry kompromis, oparty na rzetelnych danych naukowych.

Spis treści

Artykuł skopiowany na licencji CC-BY z następującego źródła: Szaciłło, A., Skłodowski, M., & Zych, M. (2020). KRYZYS ZAPYLEŃ A PSZCZOŁA MIODNA – LEK NA CAŁE ZŁO CZY NIEKONIECZNIE? KOSMOS Vol. 68, 4, 591–597, 2019

Wstęp

Globalnie, niemal 90% wszystkich roślin kwiatowych do produkcji nasion wymaga większego lub mniejszego zaangażowania zapylaczy. W strefie umiarkowanej, gdzie występuje relatywnie dużo gatunków wiatropylnych, proporcja ta jest nieco mniejsza, ale i tak 3/4 rosnących tu roślin to gatunki zapylane przez zwierzęta (Ollerton i współaut. 2011). W roli zapylaczy występują głównie owady, a ostrożne szacunki wskazują, że zwierząt związanych z kwiatami może być prawie 350 tys. gatunków – na liczbę tę składa się także ponad 1400 gatunków kręgowców: ptaków, ssaków (głownie nietoperzy) i jaszczurek zapylających rośliny w ciepłych obszarach globu (Ollerton 2017). Oznacza to, że proces zapylania kwiatów jest jedną z kluczowych funkcji ekosystemowych (Willmer 2011), a jego niezakłócony przebieg jest warunkiem stabilności większości ekosystemów lądowych. Skutki procesu zapylania kwiatów mają także wpływ na człowieka, który jest uzależniony od roślin jako źródła pokarmu, lekarstw czy ubioru (Kleini współaut. 2007). Biorąc pod uwagę tylko perspektywę ekonomiczną, dla rolników czy sadowników pełne zapylenie kwiatów oznacza wysokie plony roślin uprawnych, takich jak jabłoń czy gryka, zaś dla konsumentów, dostępność szerokiej oferty owoców i warzyw. Co prawda, nasze wyżywienie bazuje głównie na wiatropylnych zbożach (około 2/3 globalnej wartości plonów; w Polsce jest to około 70% areału zasiewów), jednak pozostałe rośliny uprawne, które zapewniają nam zróżnicowaną dietę, dostęp do witamin, przeciwutleniaczy i innych niezbędnych składników pokarmowych (około 1/3 globalnej wartości plonów, 75% głównych gatunków uprawnych) do należytego plonowania wymagają udziału zapylaczy (Klein i współaut. 2007, Gallai i wpółaut. 2009).

W tym kontekście, ogromne obawy budzą pochodzące z całego świata doniesienia o spadku liczebności i różnorodności zwierząt zapylających rośliny (Potts i współaut. 2010). Zjawisko to, określane często w literaturze przedmiotu jako „kryzys zapyleń”, skutkuje niedostatecznym zapyleniem roślin i w konsekwencji może prowadzić to do zaburzenia stabilności ekosystemów, a w przypadku gospodarki, do obniżenia plonów i ograniczenia dostępu do części płodów rolnych (Potts i współaut. 2010, Willmer >2011). Zjawisko to jest konsekwencją splotu wielu niekorzystnych czynników, wśród których najważniejsze to fragmentacja i pogarszanie się jakości obszarów zielonych, a w efekcie utrata naturalnych siedlisk potrzebnych do życia i rozrodu zapylaczy, wzrastające (często niekontrolowane) użycie pestycydów, rozprzestrzenianie się nowych patogenów i zmiany klimatyczne (Zych i współaut. 2018).

Niestety, w powszechnym odbiorze zarówno informacje o zagrożeniu zapylaczy, jak i o wadze procesu zapylania roślin dla gospodarki utożsamiane są praktycznie wyłącznie z jednym gatunkiem – pszczołą miodną (Apis mellifera). Jest to poważne nadużycie, które kłóci się z wiedzą naukową i może mieć negatywne następstwa związane choćby z wadliwie planowanymi działaniami konserwatorskimi (Ollerton i wpółaut. 2012, Aslan i współaut. 2016, Colla i Macivor 2017, Geldmann i González-Varo 2018). Sytuację tę częściowo może tłumaczyć fakt, że gatunek ten towarzyszy człowiekowi od kilku tysięcy lat i jest właściwie jedynym powszechnie hodowanym owadem, dającym miód i inne produkty pszczele, a od niedawna celowo używanym do zapylania niektórych upraw. Warto jednak dokładnie przyjrzeć się roli jaką A. mellifera w rzeczywistości odgrywa w ekosystemach oraz zastanowić się, czy możliwe jest budowanie skutecznej strategii ochrony relacji roślin i ich zapylaczy w kontekście działań obejmujących wyłącznie jeden, w dodatku hodowlany, gatunek.

Po pierwsze różnorodność

Dla właściwego zrozumienia przyrodniczego znaczenia procesu zapylania, trzeba na samym początku naszego artykułu powtórzyć, że relacje rośliny zapylacze są niezwykle różnorodne. Sama pszczoła miodna nie jest w stanie zapylić wszystkich roślin kwiatowych, a w wielu przypadkach jest wskazywana jak mało efektywny zapylacz. Tylko w przypadku pszczołowatych, czyli gatunków spokrewnionych z pszczołą miodną należących do nadrodziny Apoidea, mamy do czynienia z prawie 500 gatunkami zapylaczy występującymi w Polsce i niemal 20 tys. gatunków rozpowszechnionymi na świecie. Wśród tej grupy największą różnorodność obserwujemy zresztą wśród pszczół samotnic (mimo swojej nazwy mogących również żyć w koloniach o słabszej lub silniejszej strukturze socjalnej). Są one grupą bardzo zróżnicowaną pod względem strategii zdobywania pokarmu, od specjalistów odwiedzających tylko jeden gatunek, do generalistów żerujących na wielu gatunkach należących do różnych rodzin botanicznych, co czyni je skutecznymi zapylaczami wielu roślin uprawnych i dziko rosnących (Moritz i współaut. 2005, Michener 2007, Potts i współaut. 2010). Wysoka efektywność wszystkich pszczół wiąże się z tym, że są one uzależnione od pokarmu kwiatowego (nektaru i pyłku) przez cały okres swojego życia, zarówno w stadium larwalnym, jak i będąc owadami dorosłymi (Michener 2007). Odmiennie jest z pozostałymi zwierzętami odwiedzającymi kwiaty, które częściej są oportunistami pokarmowymi (są jednak wyjątki, jak chociażby motyle czy kolibry) (Willmer2011). Mimo że pisząc ten tekst skupiamy uwagę przede wszystkim na pszczołach, nie oznacza to jednak, że opisując zapylanie roślin można zapominać o wszystkich wspomnianych wyżej niepszczelich zapylaczach.

Pszczoła miodna historia

Wiadomo, że pszczoła miodna towarzyszyła człowiekowi od dawna. Najstarsze ślady naszych związków z pszczołami odnotowane są na malowidle naskalnym w Hiszpanii, datowanym na ok. 7000 lat. Początkowo A. mellifera przede wszystkim dostarczała miodu, a z czasem i innych produktów. Przypuszcza się, że w stanie dzikim pszczoła miodna występowała naturalnie na terenach Afryki, Bliskiego Wschodu i Europy (han i współaut. 2012), jednak z uwagi na jej długą historię hodowlaną trudno z całą pewnością ustalić konkretne miejsce pochodzenia gatunku (Goulson i Sparrow 2009). Z najnowszych badań filogeograficznych wynika, że Europa, będąca miejscem występowania dwóch linii ewolucyjnych A. mellifera (określanych jako M i C), została przez ten gatunek skolonizowana co najmniej dwukrotnie: drogą przez Azję Mniejszą i przez Półwysep Pirenejski (Han i współaut. 2012). Obecnie niewiele jednak wiadomo o dzikich europejskich populacjach A. mellifera; niektórzy uważają wręcz, że zostały one całkowicie wyeliminowane po pojawieniu się w Europie nowego pasożyta Varroa destructor, a wszelkie spotkane owady to zwierzęta hodowlane, które pochodzą z pasiek lub są uciekinierkami z hodowli (Kohl i Rutschmann 2018). Nawet jeżeli tak nie jest, występują one na ogół w zdecydowanie mniejszych zagęszczeniach niż pszczoły pasieczne (Oleksa i współaut. 2013a, Kohl i Rutschmann 2018), a nawet w obszarach uważanych za ostoję lokalnych linii, takich jak północnowschodnia Polska, dzikie rodziny noszą domieszkę genów obcych ras (Oleksa i współaut. 2013b). Z tego punktu widzenia, w Europie A. mellifera wprowadzana na dużych obszarach w wysokich lokalnych zagęszczeniach (pasieki przemysłowe) powinna być zatem traktowana raczej jako gatunek hodowlany, a nawet jako tzw. MIMS (masowo introdukowany gatunek hodowlany; ang. massively introduced managed species) (Geslin i współaut. 2017), a nie jako składnik rodzimej różnorodności biologicznej. Przy niewielkim zagęszczeniu pasiek (ekstensywne pszczelarstwo), sytuacja wygląda inaczej, ponieważ zagęszczenie populacji pszczół może odpowiadać warunkom panującym przed jej udomowieniem (Geldmann i González-Varo 2018).

fot. Katarzyna Rosiak-Stepa (DzicyZapylacze.pl)

Apis mellifera zapylacz uniwersalny?

Sukces jaki pszczoła miodna odniosła w gospodarce, tkwi przede wszystkim w jej niezwykłej biologii. Żyjąc w ogromnych rodzinach, tworzy jedne z najlepiej zorganizowanych społeczności wśród owadów. W szczycie sezonu, liczba osobników w ulu może przekraczać nawet 100.000. Współpraca i podział obowiązków znacznie ułatwia im przetrwanie i rozwój (Moritz i współaut. 2005, Michener 2007). Głównym zadaniem robotnic jest znajdowanie i gromadzenie pokarmu. Skuteczność, z jaką tysiące zbieraczek odnajdują i zbierają pokarm, jest związana z umiejętnością przekazywania przy pomocy tzw. tańca informacji pomiędzy zbieraczkami o lokalizacji znalezionej bazy pokarmowej. Swoisty układ taneczny, za każdym razem wyjątkowy, powtarzany jest cyklicznie, dzięki czemu wszystkie zbieraczki czekające do wylotu mogą odebrać zakodowaną informację i wyruszyć za furażerką (okAdA i współaut. 2012). Dzięki tej umiejętności, pojedyncza rodzina pszczela może zebrać nawet do 120 kg nektaru w ciągu sezonu (Pernal i Currie 2001). Niezwykle skuteczne są również w pozyskiwaniu i transporcie pyłku do gniazda; zdrowa rodzina pszczoły miodnej jest zdolna zebrać w roku nawet 1026 kg pyłku (Brodschneider i Crailsheim 2010). Umożliwia to specjalnie przystosowana do tego celu budowa ciała: głowa, tułów, odwłok, a nawet odnóża robotnic są pokryte włoskami, na których podczas wizyty w kwiecie osadza się pyłek (Michener 2007). Dlaczego więc obserwujemy tak niską efektywność zapylania przez pszczołę miodną, skoro owady te są tak skuteczne w pozyskiwaniu pyłku? Przenoszenie dużych ładunków pyłkowych na ciele owada nie oznacza jeszcze wysokiej efektywności zapylania, ponieważ pyłek jest często i dokładnie sczesywany specjalnymi grzebyczkami na odnóżach, mieszany z nektarem, śliną oraz odrobiną miodu zabranego z ula i pakowany do tzw. koszyczków na trzeciej parze odnóży – specjalnych struktur służących do transportu pyłku. Sklejenie i upakowanie pyłku czyni go zasadniczo niezdatnym do zapylania (ParKer i współaut. 2015). Pszczoła miodna jest przy zbiorze pyłku wyjątkowo skuteczna. Nawet 98% pyłku znajdującego się na ciele robotnicy może trafić do obnóży. Ten specyficzny behawior umożliwia efektywny transport pyłku do gniazda (Westerkamp 1991, Young i współaut. 2007, Stawiarz i Dyduch 2014, Van der Steen 2016), jednocześnie ogranicza przemieszczanie się pyłku w środowisku (Cane i Tepedino 2016) i powoduje, że trudno uznać A. mellifera za wyjątkowo efektywnego zapylacza. Ponadto, efektywność w zbieraniu pyłku oznacza jego mniejszą podaż dla innych obecnych w środowisku konsumentów pyłku, głównie pozostałych pszczołowatych. Obliczono na przykład, że przeciętna rodzina pszczela wykorzystuje zasoby potrzebne do rozwoju stu rodzin trzmieli (Willmer 2011), a mieszkanki czterdziestoulowej pasieki, zlokalizowanej w naturalnym ekosystemie, w ciągu 3 miesięcy są w stanie zebrać tyle pyłku, co 4 miliony pszczół należących do gatunków dzikich (Cane i Tepedino 2017).Biorąc pod uwagę jej preferencje pokarmowe, A. mellifera jest wybitnym supergeneralistą (Michener 2007), co znacznie ułatwia jej znalezienie właściwego źródła pokarmu. Obserwacje wykazują, że jest w stanie żerować na kwiatach blisko 40.000 różnych gatunków (Crane 1990), co stanowi około 10% wszystkich roślin kwiatowych występujących na Ziemi. Dzięki tym właściwościom pszczoła miodna, jako gatunek hodowlany, mogła także zostać bez większych przeszkód rozprzestrzeniona po całym świecie, jednak w różnym stopniu zintegrowała się z lokalnymi zespołami zapylaczy. Na podstawie analizy 80 sieci zapyleń z całego globu (opis i właściwości sieci zapyleń w JędrzejeWsKasZmeK i Zych 2012) stwierdzono, że na terenach w naturalnym zasięgu pszczoły miodnej jest ona odnotowana w 89% sieci, a w lokalizacjach, gdzie została introdukowana, buduje 61% analizowanych sieci. Jednak w przypadku naturalnych i półnaturalnych ekosystemów zaledwie 5% gatunków roślin odwiedzanych jest wyłącznie przez pszczołę miodną, a w 1/3 badanych sieci i prawie połowie gatunków roślin takie odwiedziny nie były nigdy notowane (Hung i współaut. 2018). Taka wybiórczość dotyczy także roślin uprawnych. W dużym eksperymencie przeprowadzonym na 600 polach doświadczalnych 41 różnych upraw wykazano, że we wszystkich przypadkach wzrost plonów jest skorelowany ze zwiększeniem intensywności odwiedzin dzikich owadów zapylających. Dla pszczół miodnych takie wyniki zanotowano jednak zaledwie w 14% przypadków (Garibaldi i współaut. 2013). Zatem, mimo szerokiej diety, trudno uznać A. mellifera za zapylacza uniwersalnego, a dla stabilności procesu zapylania, szczególnie w skali regionalnej, niezbędna jest wysoka różnorodność zapylaczy. Oznacza to, że skuteczne zapylanie roślin nie może być osiągnięte wyłącznie przez zwiększenie liczby rodzin pszczoły miodnej czy innych hodowlanych owadów. Dobrze pokazuje to eksperyment przeprowadzony dla trzech roślin uprawnych: borówki amerykańskiej, żurawiny i melonów, który wykazał, że aby na poziomie pojedynczego gospodarstwa osiągnąć 50% skuteczność zapylania potrzeba zaledwie 5,5 gatunków pszczół. Natomiast, aby osiągnąć tę samą skuteczność na poziomie całego regionu, niezbędna jest już 10 razy większa różnorodność zapylaczy (Win Free i współaut. 2018).

Ilość nie przechodzi w jakość

Sposób, w jaki pszczoła miodna transportuje pyłek do ula, nie jest unikatowy. Tę samą metodę wykorzystują też robotnice trzmieli. Badania wykazują jednak, że na powierzchni ciała trzmieli pozostaje więcej pyłku niż u A. mellifera, co pozwala na skuteczniejsze dostarczanie go na znamię słupka (Wilson i Thomson 1991). Pozbawionymi tego typu behawioru są np. pszczoły samotne. Zbierając suchy pyłek na silnie owłosionym spodzie ciała, samotnice mogą być jednymi z najskuteczniejszych owadzich wektorów pyłku (Cane i Tepedino 2016). Potwierdzają to badania porównujące ładunki pyłkowe przenoszone na ciałach różnych owadów odwiedzających np. kwiaty wielosiłu błękitnego (Polemonium caeruleum). Pojedyncze osobniki samotnic przenosiły na swoich ciałach około 810 razy więcej ziaren pyłku niż robotnice pszczoły miodnej i trzmieli (Zych i współaut. 2013). Ta zależność odnosi się także do roślin uprawnych. Badania prowadzone w uprawach jabłoniowych wykazały, że pojedyncza samica murarki (Osmia cornuta) wykonuje pracę setek pszczół miodnych, a zaledwie 530 tych owadów wystarcza do skutecznego zapylenia hektara sadu (Vicens i Bosch 2000). W przypadku upraw sadowniczych istotne jest także to, że w początku sezonu wegetacyjnego temperatura jest na tyle niska, że pszczoły miodne często nie opuszczają ula, natomiast rolę zapylaczy spełniają np. trzmiele, które potrafią żerować nawet w temperaturze zbliżonej do 0°C (Willmer 2011).

Konkurencyjny długodystanowiec

W związku z tym, że wprowadzanie hodowlanej pszczoły miodnej odbywa się zwykle na dużą skalę (rzadko są to pojedyncze rodziny), owad ten staje się w środowisku dominujący liczebnie, co nie pozostaje bez wpływu na inne składniki ekosystemu. Analiza dostępnych danych wskazuje, że efekty obecności hodowlanych rodzin A. mellifera można rozpatrywać co najmniej w trzech aspektach: (1) zmian w składzie zbiorowisk roślinnych, (2) konkurencji o zasoby z dzikimi zapylaczami oraz (3) transmisji patogenów (Mallinger i współaut. 2017).

W pierwszym aspekcie jest to związane z preferencjami pszczoły miodnej w stosunku do określonych roślin pokarmowych. W kontekście ekosystemowym może to np. łagodzić skutki ograniczonej produkcji pyłku przez pewne gatunki roślin, co oznacza zwiększoną reprodukcję (Mallinger i współaut. 2017). Zmiany takie mogą być jednak także niekorzystne, jeżeli preferowaną rośliną jest gatunek inwazyjny, a odwiedziny pszczoły miodnej przyczynią się do znaczącego wzrostu liczby wiązanych przez niego nasion. Wykazali to np. Goulson i Derwent (2004) w badaniach przeprowadzonych w Australii na inwazyjnej tam lantanie pospolitej (Lantana camara). Analiza wyników 47 dostępnych prac naukowych wykazała, że efekty działalności A. mellifera były negatywne lub pozytywne (po 28% przypadków) w równej proporcji (Mallinger i współaut. 2017). Dla niektórych gatunków uprawnych wskazywano wzrost plonu w obecności pszczoły miodnej, np. dla rzepaku (Sabbahi i współaut. 2005), ale autorzy wykazują również negatywny wpływ obecności A. mellifera na wielkość zbiorów, jak np. Macinnis i Forrest (2019) u truskawki. Mimo że pszczoła miodna często bywa najliczniejszym z gości kwiatowych, nie oznacza to, że będzie najefektywniejszym zapylaczem (Aslan i współaut. 2016). Brak jakichkolwiek pozytywnych skutków obecności pszczoły miodnej notowano w przypadku interakcji z innymi zapylaczami, skutki negatywne obserwowano za to w aż 53% badań (47% to brak wyraźnego efektu lub efekty mieszane) (Mallinger i współaut. 2017). Oznacza to, że A. mellifera jest dla dzikich owadów zapylających z reguły silnym konkurentem pokarmowym, eksploatującym dostępne zasoby kwiatowe (dupont i współaut. 2004). Zubożenie bazy pokarmowej w mocno pofragmentowanym środowisku zmusza lokalne gatunki do dalszych lotów w poszukiwaniu pożywienia (Paini 2004). Długotrwałe niedożywienie może doprowadzić do lokalnej ekstynkcji rodzimych zapylaczy, choć zanim do tego dojdzie, populacja wystawiona na stres może ulec wewnętrznym zmianom, takim jak np. zmniejszenie wielkości robotnic u trzmieli (prawdopodobną przyczyną tego zjawiska jest niewystarczająca ilość pożywienia w fazie larwalnej). To z kolei rodzi reakcję łańcuchową – mniejsze robotnice zbierają mniej pożytku, co prowadzi do jeszcze silniejszego niedożywienia (Goulson i Sparrow 2009). Negatywny wpływ pszczoły miodnej jest najsilniej widoczny w przypadku samotnych pszczołowatych (Lindströmi współaut. 2016), choć może być łagodzony przez środowisko bardzo zasobne pokarmowo i heterogenne (Herbertsson i współaut. 2016). Warto podkreślić, że intensywne pszczelarstwo nie służy także samym pszczelarzom, ponieważ rodziny konkurują także wzajemnie ze sobą, co skutkuje słabszą produkcją miodu (Henry i Rodet 2018).

Zdecydowaną przewagę negatywnych skutków (70% zbadanych przypadków) obecności pszczoły miodnej obserwuje się w związku z transmisją patogenów (Mallingeri współaut. 2017). Przykładowo, co najmniej 12 gatunków wirusów opisanych dla A. mellifera notowanych jest obecnie także u dzikich pszczołowatych, zarówno trzmieli, jak i pszczół samotnic (Tehel i współaut. 2016). Do infekcji może dojść nawet wówczas, gdy chory i zdrowy owad nie miały ze sobą kontaktu fizycznego, wystarczy bowiem, że odwiedziły ten sam kwiat (Fürst i współaut. 2014, GraystocK i współaut. 2015). Oczywiście nie oznacza to, że zakażenia odbywają się wyłącznie przez transfer patogenów od A. mellifera do dzikich gatunków (możliwe i obserwowane są sytuacje odwrotne), ale to niewątpliwie ciągłe przemieszczanie rodzin pszczelich jest źródłem szybkiego rozprzestrzeniania się chorób i pasożytów (także na skalę regionalną i globalną), ponieważ gatunki dzikich zapylaczy są z reguły osiadłe.

Podsumowanie

Należy stanowczo stwierdzić, że rozwój pszczelarstwa nie może być metodą na ograniczenie globalnego kryzysu zapyleń, a zwiększanie liczby rodzin pszczelich nie jest odpowiedzią na spadek różnorodności zapylaczy (Ollerton i współaut. 2012, Aslani współaut. 2016, colla i Macivor 2017, Geldmann i González-Varo 2018). Prowadząc różnorodne działania o charakterze konserwatorskim i edukacyjnym należy pamiętać, że hodowlana pszczoła miodna może w pewnych sytuacjach negatywnie wpływać na różnorodność i zagęszczenie dzikich zapylaczy oraz rodzimych gatunków roślin. Zatem, stosując zasadę przezorności, powinno się np. unikać zakładania pasiek na takich terenach chronionych, jak rezerwaty i parki narodowe (Aslan i współaut. 2016, Geldmann i González-Varo 2018). Oczywiście w miejscach, gdzie lokalne zespoły zapylaczy zostały już poważnie uszczuplone albo mamy do czynienia z ogromnymi monokulturami nie dającymi szansy utrzymania dzikich gatunków zwierząt, zastosowanie hodowlanej pszczoły miodnej może jednak być jedyną dostępną opcją poprawienia plonowania upraw. Bezwzględnie należy jednak pamiętać, że dla stabilności produkcji żywności kluczowa jest różnorodność zwierząt zapylających. Nasza perspektywa powinna być jednak szersza i obejmować także dzikie elementy flory, które w większości nie mogą obejść się bez rodzimych zapylaczy. Aby zatem zrównoważyć potrzeby ochrony bioróżnorodności bezpieczeństwa żywnościowego i interesy pszczelarzy niezbędny est mądry kompromis, oparty na rzetelnych danych naukowych, który może przynieść korzyści zapylaczom zarówno dzikim, jak i hodowlanym (Kleijn i współaut. 2018).

Literatura do publikacji

 

Wpis pochodzi ze strony Radio Warroza Pszczele Wieści. Stronę łącznie z nagraniami opublikowano na licencji CC BY-NC-ND 4.0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *